o nas

Hateful Five, czyli jak sama nazwa wskazuje piątka nienawistnych, nieokrzesanych oraz żądnych juchy i wpierdolu koleżków z Warszawy, którzy rozsiewają po Polsce i po świecie swoją dobrą nowinę. Dewastacja i łomot to dla nas chleb powszedni. W myśl idei “każdy inny, wszyscy winni”, nasz skład jest zasilany przez pięć motorów napędowych z zupełnie innych, mniej lub bardziej odległych muzycznie światów. Idziemy po swoje i nie bierzemy jeńców.

Seba

Seba

gardłowy

Mikołaj

Mikołaj

prowadzący

Rafał

Rafał

garowy

Seba

Seba

rytmiczny

Marek

Marek

basowy

muzyka

koncerty

poniżej znajdziesz listę najbliższych gigów. Kliknij w link by kupić bilet. Widzimy się!

koncerty

poniżej znajdziesz listę najbliższych gigów. Kliknij w link by kupić bilet. Widzimy się!

6.08.2021 Festiwal RockOkop, Skępe 

14.08.2021 Potok: Drugi Dom Ludzi Rocka, Warszawa | Thrashing Machine Tour

więcej gigów wkrótce. Chcesz żebyśmy zagrali u Ciebie w mieście? Daj nam znać

teksty

tu znajdziesz teksty z poszczególnych wydawnictw

Dyluzja

Oczy szarzeją, słuch zlewa się w trzask
Dotyk niknie, pusty marniejący wrzask

Świat powoli wydaje tchnienie
treść marnieje tracąc znaczenie
kolory spływają po kwiatach
czerń i biel zostają na znakach

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Synapsy usypiają, myśli przestają pulsować
krew stygnie, ręce przestają żałować

Czas spowalnia we mnie swój pęd
duch oddycha spokojniej i lżej
horyzont zalewa błoga szarość
bodźce ustają sprawiając mi radość

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Zrzucę filtr, który nałożyli mi na ten świat
Sam dobrze wiem iluż kolorów jestem wart!

Iluzja spływa z realności jak brudna farba
zaczynam widzieć rzeczy jakimi są
niech błoto ponad którym teraz stoję
zaleje ich do ostatniej kropli ich złudzeń

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Będę Twoim strachem

Zagubiona wśród szarości dni
przez strach i myśl
Swoje życie widzę jak przez mgłę
zobaczyć je chcę

Mrok deszczu, dogasających nadziei
krzyków które nic nie mogły zmienić
zgasną tak szybko i nagle, gdy
nie wesprzesz mnie Ty
Ty
TY

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swój strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoim ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Głowa wybucha z całych sił
iskrze w Tobie przestaje być wstyd
świat rozpada się nam spod stóp
oto jest granica i cena snu
Niczym tysiąc atomowych gwiazd
nic już nie jest w stanie wzruszyc nas
Ciemność łaknąca światła poza czasem
jak zwykła ławka w parku z lasem

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swój strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoim ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Ja

Z mroku deszczu dogasających nadziei
rodzi się krzyk, który wszystko zmieni
nie zgasnę, rozbłysnę światłem bo
oto jest piekło, a ja idę w to
To
TO

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swoj strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoich ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Gniew

Dlaczego masz oczy pełne łez?
Czy smutek to wszystko co chcesz?
Absolutnie niepasujący, zgrzyczący
w tym świecie tryb

Jaki czujesz ból
jak straszny wstyd
uwolnij gniew
to jest ten dzień

Świat me pełne normalności mózgi
pełne zwykłej, szarej pustki
Absolutnie unikalnyś, oryginalnyś
w tym świecie złym

Uwolnij gniew
który tkwi w nas
Pokaż swą twarz
uwolnij gniew!

Tak bardzo odległy jest teraz bóg
tak bardzo wspólny mamy los
absolutnie niezrozumiały
nierealny dla ludzi złych

Nic nie umiesz
nic nie potrafisz
nic nie wiesz
nie znasz się

Gniew!
Gniew!
Gniew, gniew, gniew, gniew!

Wojna

Mały chłopiec, czy go widzisz?
Stoi tu i z Ciebie szydzi
z Twoich boleści i chorych ambicji
wiecznie niezadowolony z Ciebie krzyczy

To Twoje niespełnione wyrywa marzenia

Wojna, wojna, wojna, wojna…

Mała dziewczynka, czy ją widzisz?
Stoi tu i z Ciebie szydzi
z niespełnionych miłości i odrzucenia
wiecznie płacze, domaga się i żąda

Masz kochać, masz mieć, ona tak chce

Wojna, wojna, wojna, wojna…

A jeśli ocenić masz sie dziś
kim przed lustrem staniesz się Ty?
A jeśli spojrzysz na siebie dziś
czy to właśnie miałeś być Ty?

Wojna, wojna, wojna, wojna…

Winny

Jestem tak samo winny
jak oni, Ci źli
wskazujesz dalej palcem
Słyszę: “winny, winny”- ja!

Twoich chorych ambicji
Twojej całej złości
ja wszystkiemu winny!
ja wszystkiemu winny! Ja!

Kogo wskażesz palcem patrząc w lustro?
Szydź, śmiej się, nienawidź i krzycz

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Zapętlony sam w ten mrok
czujesz jak zżera Cię złość
Wskazują na mnie
celują we mnie
palcem, palcem
palcem!

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Waszych emocji
waszych niedoskonałości
tłumionych złości
jestem winny bez litości

Winny
Ja

A kto jest bez winy
niech pierwszy weźmie kamień
A kto jest bez winy
niech rzuci we mnie nim x2

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Jeszcze jestem

Chwilę później, gdy już czas rzewnie zadrży
czuję podskórnie, bóg za moment umrze
Wypełnia się przestrzeń
od woli i słońc
Wybuchy czuję podskórnie
cząstki chcą uciec w noc
Ja i mój bóg umrze
Niszczy mnie napęd rządz!

Jeszcze upijam się powietrzem
Jeszcze i jeszcze i chcę
Jeszcze chyba jeszcze jestem
Jeszcze i jeszcze i chcę

Teraz czuję jak wszystko imploduje
ja, ego i super-bóg
Przestrzeń pęka w pół
każden cząstek gotów!
Gorąc czuję chwilę współskórnie
cząstki chcą uciec w noc!
Ja i mój bóg umrze
Żyłem poprzez napęd rządz!

Jeszcze nie jest mi to obojętne
Jeszcze i jeszcze i zaraz będę
Jeszcze chyba jeszcze jestem gotów
Jeszcze znać istotę absolutu

Ja

Jeszcze upijam się powietrzem
Jeszcze i jeszcze i chcę
Jeszcze chyba jeszcze jestem
Jeszcze i jeszcze i chcę

Jutro

Zniknę bo zabraknie dla mnie słów
pójdę tracąc ostatnie kroki swe
Ogłuchnę przestając czuć emocje te
Zniknę oddając swój ostatni dzień

Forma czy treść? Być czy mieć
Forma czy treść, być czy mieć?

Czy wiatr spowity w duszącą mgłę
przestanie istnieć, gdy zabraknie mnie
Czy zdarzenia będą płynąć tylko
gdy na nie patrzę i tworzyć pusty byt?

Niknące istnienie z duszą w dłoni
Woli drżenie z umysłem w pogonii
Trzask słuchu zlany z ciszą
w ten dzień wszystek mnie usłyszą!

Forma czy treść? Być czy mieć?
Forma czy treść, być czy mieć?
Jutro!

Zabraknie dla nas pięknych słów!
Jutro tylko popiół zostanie po nas tu!
Ostatni z głowy przegnamy ciemny szept
chociaż ostatni – to jest nasz dzień!

Jutro!

Zapomniany

Zapomniany jak człowiek
zapomniany i niechciany
codziennie niezauważany
przez wieczność upadlany
Ogarnięty frustracją
przygnieciony desperacją
sięga po zapomnienie
Śmierć na własne życzenie!

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany

W tryby maszyny wpasowany
wiecznie wykorzystywany
Przez tryby maszyny wciąż łamany
wiecznie do ziemi dociskany

ja
Ty
wy
Zapomniany!

Kształt buntu rysuje człowieka
Zabierają nam wszystko
Zabierają nam sens
Chcą za życia zabić nas!

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany!

Nawet, gdy w ciemny róg zapędzą Cię
a Ty nie masz już sił buntować się
Gdy ostatecznie na potępienie skażą Cię
nawet, gdy zacznie brakowac Ci sił

Nadzieja umiera ostatnia
skończy się razem z Tobą
Nadzieja umiera ostatnia
dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany!

Dyluzja

Oczy szarzeją, słuch zlewa się w trzask
Dotyk niknie, pusty marniejący wrzask

Świat powoli wydaje tchnienie
treść marnieje tracąc znaczenie
kolory spływają po kwiatach
czerń i biel zostają na znakach

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Synapsy usypiają, myśli przestają pulsować
krew stygnie, ręce przestają żałować

Czas spowalnia we mnie swój pęd
duch oddycha spokojniej i lżej
horyzont zalewa błoga szarość
bodźce ustają sprawiając mi radość

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Zrzucę filtr, który nałożyli mi na ten świat
Sam dobrze wiem iluż kolorów jestem wart!

Iluzja spływa z realności jak brudna farba
zaczynam widzieć rzeczy jakimi są
niech błoto ponad którym teraz stoję
zaleje ich do ostatniej kropli ich złudzeń

Oczyszcza spojrzenie
zmywając pragnień kurz
Każdego dnia
dusząca kolory twarz!

Będę Twoim strachem

Zagubiona wśród szarości dni
przez strach i myśl
Swoje życie widzę jak przez mgłę
zobaczyć je chcę

Mrok deszczu, dogasających nadziei
krzyków które nic nie mogły zmienić
zgasną tak szybko i nagle, gdy
nie wesprzesz mnie Ty
Ty
TY

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swój strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoim ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Głowa wybucha z całych sił
iskrze w Tobie przestaje być wstyd
świat rozpada się nam spod stóp
oto jest granica i cena snu
Niczym tysiąc atomowych gwiazd
nic już nie jest w stanie wzruszyc nas
Ciemność łaknąca światła poza czasem
jak zwykła ławka w parku z lasem

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swój strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoim ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Ja

Z mroku deszczu dogasających nadziei
rodzi się krzyk, który wszystko zmieni
nie zgasnę, rozbłysnę światłem bo
oto jest piekło, a ja idę w to
To
TO

Oddaj mi swój lęk
oddaj mi swoj strach
przyrzekam, że i tak
Będę Twoich ostatnim strachem
Lęk
Strach
i tak
Ja

Gniew

Dlaczego masz oczy pełne łez?
Czy smutek to wszystko co chcesz?
Absolutnie niepasujący, zgrzyczący
w tym świecie tryb

Jaki czujesz ból
jak straszny wstyd
uwolnij gniew
to jest ten dzień

Świat me pełne normalności mózgi
pełne zwykłej, szarej pustki
Absolutnie unikalnyś, oryginalnyś
w tym świecie złym

Uwolnij gniew
który tkwi w nas
Pokaż swą twarz
uwolnij gniew!

Tak bardzo odległy jest teraz bóg
tak bardzo wspólny mamy los
absolutnie niezrozumiały
nierealny dla ludzi złych

Nic nie umiesz
nic nie potrafisz
nic nie wiesz
nie znasz się

Gniew!
Gniew!
Gniew, gniew, gniew, gniew!

Wojna

Mały chłopiec, czy go widzisz?
Stoi tu i z Ciebie szydzi
z Twoich boleści i chorych ambicji
wiecznie niezadowolony z Ciebie krzyczy

To Twoje niespełnione wyrywa marzenia

Wojna, wojna, wojna, wojna…

Mała dziewczynka, czy ją widzisz?
Stoi tu i z Ciebie szydzi
z niespełnionych miłości i odrzucenia
wiecznie płacze, domaga się i żąda

Masz kochać, masz mieć, ona tak chce

Wojna, wojna, wojna, wojna…

A jeśli ocenić masz sie dziś
kim przed lustrem staniesz się Ty?
A jeśli spojrzysz na siebie dziś
czy to właśnie miałeś być Ty?

Wojna, wojna, wojna, wojna…

Winny

Jestem tak samo winny
jak oni, Ci źli
wskazujesz dalej palcem
Słyszę: “winny, winny”- ja!

Twoich chorych ambicji
Twojej całej złości
ja wszystkiemu winny!
ja wszystkiemu winny! Ja!

Kogo wskażesz palcem patrząc w lustro?
Szydź, śmiej się, nienawidź i krzycz

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Zapętlony sam w ten mrok
czujesz jak zżera Cię złość
Wskazują na mnie
celują we mnie
palcem, palcem
palcem!

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Waszych emocji
waszych niedoskonałości
tłumionych złości
jestem winny bez litości

Winny
Ja

A kto jest bez winy
niech pierwszy weźmie kamień
A kto jest bez winy
niech rzuci we mnie nim x2

Winny, ja!
Winny…ja!
Winny – ja
Winny ja!

Jeszcze jestem

Chwilę później, gdy już czas rzewnie zadrży
czuję podskórnie, bóg za moment umrze
Wypełnia się przestrzeń
od woli i słońc
Wybuchy czuję podskórnie
cząstki chcą uciec w noc
Ja i mój bóg umrze
Niszczy mnie napęd rządz!

Jeszcze upijam się powietrzem
Jeszcze i jeszcze i chcę
Jeszcze chyba jeszcze jestem
Jeszcze i jeszcze i chcę

Teraz czuję jak wszystko imploduje
ja, ego i super-bóg
Przestrzeń pęka w pół
każden cząstek gotów!
Gorąc czuję chwilę współskórnie
cząstki chcą uciec w noc!
Ja i mój bóg umrze
Żyłem poprzez napęd rządz!

Jeszcze nie jest mi to obojętne
Jeszcze i jeszcze i zaraz będę
Jeszcze chyba jeszcze jestem gotów
Jeszcze znać istotę absolutu

Ja

Jeszcze upijam się powietrzem
Jeszcze i jeszcze i chcę
Jeszcze chyba jeszcze jestem
Jeszcze i jeszcze i chcę

Jutro

Zniknę bo zabraknie dla mnie słów
pójdę tracąc ostatnie kroki swe
Ogłuchnę przestając czuć emocje te
Zniknę oddając swój ostatni dzień

Forma czy treść? Być czy mieć
Forma czy treść, być czy mieć?

Czy wiatr spowity w duszącą mgłę
przestanie istnieć, gdy zabraknie mnie
Czy zdarzenia będą płynąć tylko
gdy na nie patrzę i tworzyć pusty byt?

Niknące istnienie z duszą w dłoni
Woli drżenie z umysłem w pogonii
Trzask słuchu zlany z ciszą
w ten dzień wszystek mnie usłyszą!

Forma czy treść? Być czy mieć?
Forma czy treść, być czy mieć?
Jutro!

Zabraknie dla nas pięknych słów!
Jutro tylko popiół zostanie po nas tu!
Ostatni z głowy przegnamy ciemny szept
chociaż ostatni – to jest nasz dzień!

Jutro!

Zapomniany

Zapomniany jak człowiek
zapomniany i niechciany
codziennie niezauważany
przez wieczność upadlany
Ogarnięty frustracją
przygnieciony desperacją
sięga po zapomnienie
Śmierć na własne życzenie!

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany

W tryby maszyny wpasowany
wiecznie wykorzystywany
Przez tryby maszyny wciąż łamany
wiecznie do ziemi dociskany

ja
Ty
wy
Zapomniany!

Kształt buntu rysuje człowieka
Zabierają nam wszystko
Zabierają nam sens
Chcą za życia zabić nas!

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany!

Nawet, gdy w ciemny róg zapędzą Cię
a Ty nie masz już sił buntować się
Gdy ostatecznie na potępienie skażą Cię
nawet, gdy zacznie brakowac Ci sił

Nadzieja umiera ostatnia
skończy się razem z Tobą
Nadzieja umiera ostatnia
dopóki walczysz jesteś zwycięzcą

Społecznie wcielony
wolności pozbawiony
jak maszyna traktowany
Duch przezdyszany

Zapomniany!

kontakt

tel: 519 406 408 | @: kontakt@hatefulfive.pl

kontakt

tel: 519 406 408 | @: kontakt@hatefulfive.pl

Translate »